Kategoria

Wiersze


Zatopienie
26 stycznia 2022, 21:37

„ZATOPIENIE”

Jak zacząć, gdy tyle w duszy gra,

a pod stopami się topi, życiowa kra,

niedługo utonę.

Pulsują skronie,

gdy myślę o nieboskłonie

z którego zstąpiłaś do mnie,

choć pewnie nigdy nie będziesz moja

pęka we mnie tęsknoty zbroja,

gdy moje oczy nie wielbią Twej talii,

ani z bliska, ni też z oddali.

 

Z każdym dniem przemijanie bardziej boli,

a ja nie chcę już przemijać,

ciągle tylko z Tobą się mijać.

 

Gdy dzieci do snu zawijam,

zamykam oczy,

wierząc, że cud mnie zaskoczy,

gdy je otworzę, spełni się wszystko,

a Ty siedzieć będziesz naprzeciwko,

lecz rzeczywistość niweczy marzenia,

a ja zostaję, krok od zatopienia!

Takie sobie marzenie
26 stycznia 2022, 21:35

 

 

 

            „MARZENIE”

Przed Romberga nie wychodzę,

znam swoje miejsce,

z podium mu schodzę,

lecz tylko o stopień me zejście.

To idealne umiejscowienie

by zawsze pozostać na scenie.

 

Choć długowieczny, nie będę młodszy,

choć bardzo cenny, ja będę droższy.

Marzę, by twardszym być od cedru,

na pewno lepszym jest od romboedru,

choć z niego równy kawał chłopa,

zawsze przed nim moja stopa.

 

Co poeta ma na myśli?

Gdy pisze o tym, co mu się wyśni.

Odpowiedzi, w mądrych szukaj księgach,

stałych i trwałych, nie w wodnych kręgach.

Na odpowiedź zdobytą w inteligenckim trudzie

czekam do końca świata i jeden dzień dłużej.

 

P.S. Marzę by kiedyś w encyklopedii było hasło Michał Rombiel.

 

Seks, a może nie
26 stycznia 2022, 21:33

„SEKS”

Przyszła do mnie bosa,

czarnowłosa.

Wzięła w swoje ramiona

i zrozumiałem, że ta jedyna to „Ona”,

że to ten wieczór i noc,

gdy nas ogarnie euforii moc.

Rozebrała się,

nagi czekałem na łóżku.

Zaczęła,

masując po brzuszku,

całując me dłonie i ręce.

Wyszeptała, że: „To nic jeszcze

i zasługuję na więcej!”

wprost do mego ucha.

Poczułem jej piersi, tuż powyżej brzucha

jej nogi pomiędzy moimi,

jej wargi z moimi się zwarły,

a w nas czystość – Katharsis!

Całkowite oczyszczenie,

gdy przyprawiała mnie o drżenie

niczym gwiazda na scenie,

tańczyła jak w transie

pomyślałem o spełnionej szansie,

o czekającym dystansie

niczym maratończyk

przyspieszyłem, lecz nie chciałem kończyć.

Przebudziło się zwierzę,

znowu kocham szczerze.

Ona rzekła: „Kocham, wierzę!”

Cudne zapasy w parterze,

oczy zamglone zmęczeniem,

ciała przesycone potem miłości,

gdy każdy dotyk pełen czułości,

pocałunki, wzajemności,

a minuty – nieskończoności.

Płynął czas,

a w nas

doznań masa,

ciała cykały

jak przed eksplozją,

głowa w ekstazie

w poduszkę wtulana,

lecz nagle prysła jak bańka mydlana.

 

Zostałem sam

i słyszę: „... Wstań, wstań! ... „

dziecko mnie obudziło:

„Tato, co ci się śniło?”

 

Rynna
26 stycznia 2022, 21:32

“RYNNA”

            Rynna jak życie

            prosta się wydaje,

            lecz wiatr w niej hula,

            huragan nią trzęsie,

            wszystko przecieka, jak w życiu przez ręce.

            Jak kropla co wpada,

            tak człowiek się rodzi,

            nie wiedząc, gdzie kres.

Zemsta
26 stycznia 2022, 20:11

  

            “ZEMSTA”

            Gdy się mą skromną znudzisz osobą.

            Cóż wtedy poradzić z Tobą?

            Oczy wyłupić? Wyrwać ci trzewia?

            Wnętrzności krwiste wywiesić na drzewach?

            Czy jednak inną pójść drogą,

            wybaczyć, jak ci, którzy zemsty znaleźć nie mogą.

            Odpowiedź, mój miły!

            Nim miłość I serce w Tobie nie zgniły ...